Pokrzywka u dzieci.
Dodano Problemy ze zdrowiem dzieci autor admin – Bądź pierwszy i dodaj komentarzKażda matka wie, że pokrzywka zdarza się u dzieci bardzo często. Związana jest ona z silnym i dokuczliwym swędzeniem.
Wśród laików krąży wiele absurdalnych poglądów na temat przyczyn pokrzywki. I tak winę przypisuje się „zakwaszeniu”, kwaśnym owocom, zbyt gorącym lub zbyt tłustym potrawom i wszelkim innym możliwym czynnikom. Matkom życzliwi doradzają, by eliminowały w diecie dziecka takie lub inne składniki, często ku jego niekłamanej rozpaczy.
Czasem rzeczywiście zdarza się, że dziecko jest uczulone na pewien szczególny rodzaj pokarmu, na który reaguje pokrzywką lub inną postacią alergii. Objawy pojawiają się regularnie, nawet po spożyciu minimalnych ilości pożywienia, które wywołuje pokrzywkę. Najczęściej chodzi o homary, jajka lub niektóre owoce. W przypadkach uczulenia na te potrawy matka rzeczywiście powinna wyłączyć z diety dziecka dany produkt. Jeśli jednak nie stwierdzono ponad wszelką wątpliwość, że przyczyną pokrzywki jest konkretny rodzaj pożywienia, stosowanie jakichkolwiek ograniczeń jest niepotrzebne i szkodliwe. Radzimy dawać dziecku normalny, pełny zestaw dań, owoców, itp., chyba że wiadomo, iż jakiś określony produkt jest dla niego szkodliwy.
Wersja „zakwaszenia” organizmu jest z gruntu błędna. Kwasica może być ubocznym wynikiem wymiotów lub innych ciężkich objawów. Fałszywy jest też pogląd, że pewne potrawy „przegrzewają” krew — krew nigdy nie jest gorąca. Podobnie nie ma żadnych dowodów na to, że przyczyną pokrzywki są zbyt tłuste posiłki. Tak zwane kwaśne owoce w gruncie rzeczy wcale nie zakwaszają organizmu po strawieniu, wprost przeciwnie — mogą neutralizować kwasy krążące we krwi.
Jaka jest więc przyczyna pokrzywki? Rzecz w tym, że nie ma jednej określonej przyczyny. Jest to reakcja nadwrażliwości, wskazująca, że dziecko jest na coś uczulone. Wspomniano już pewne pokarmy, ale trzeba też zaznaczyć, że bodźcem wyzwalającym pokrzywkę może być żółty barwnik spożywczy dodawany do niektórych potraw.
